MS-TWH-15/02/3303
::DATA 15 LUT 3303
::SYSTEM HR 8444
::LOKACJA PORT KOSMICZNY MASKELYNE VISION
---
Przedwczoraj zdarzyło się coś dziwnego. Wracałem do haerki z grupą pasażerów na pokładzie, gdy ni stąd ni zowąd dostałem następującą wiadomość:

Wyglądało na to, że ktoś zaginął. Do dziś nieznany mi nadawca wiadomości chciał, żebym przeszukał podaną lokację. Nie było to daleko, a do tego zaintrygowała mnie ta historia, obrałem więc kurs na podany system. Odnalezienie planety i dotarcie we wskazane koordynaty zajęło mi jakieś pół godziny. Pasażerowie zaczynali się niecierpliwić, ale uspokoili się po otrzymaniu prezentu w postaci butelki Wężowego Ginu, którego zapas zawsze mam w podręcznej lodówce w kokpicie.
Zawiesiłem Anacondę (ciągle nie ma imienia... mam nadzieję, że zasłuży na nie wkrótce!) na wysokości jakichś dwóch tysięcy metrów nad powierzchnią planety i w federalnym myśliwcu klasy Condor rozpocząłem rekonesans. Po jakichś piętnastu minutach wypatrzyłem ją. W trzech czwartych zaryta w ziemi, z ciągle działającym transponderem, wydawała się nietknięta. Niestety, rzeczywistość była inna. Transponder przekazał informację o awarii generatora mocy, utracie energii i całkowitej stracie silników manewrowych, co w efekcie doprowadziło do niekontrolowanego lądowania awaryjnego na planecie.
Wszyscy członkowie załogi zginęli. Tak zakończyła się ich przygoda w poszukiwanie nowych światów.

Spojrzałem w górę, na moją, całkiem nową, Condę i przyznam, że przeszył mnie dreszcz. Przeszukałem jeszcze okolicę i wróciłem do statku. Z kabiny pasażerskiej dochodziły śmiechy. Gin im chyba posmakował i teraz imprezowali, zupełnie nieświadomi tragedii, która wydarzyła się tuż obok.
Obrałem kurs na dom.
--EOF
Komentarze
Prześlij komentarz